W ostatniej drodze śp. Mieczysławowi Machowiakowi towarzyszył sztandar Związku Więźniów Politycznych Stanu Wojennego. Przypominał, że odszedł jeden z bohaterów podbeskidzkiej walki o Polskę wolną i uczciwą.
{Play}

Śp. Mieczysław Machowiak miał 61 lat. Od 1981 r. był członkiem "Solidarności". W latach 80. był zaangażowany w podziemną działalność "Solidarności" na Podbeskidziu.
Jak wspominają związkowi koledzy, to w jego przypadku było szczególnie niebezpieczne, gdyż w tamtym czasie (w latach 1982-1983) jego brat Wiesław Bakalarski ukrywał się i w mieszkaniu rodziny często pojawiali się nieproszeni goście: funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, którzy przeprowadzali rewizje. Sam śp. Mieczysław Machowiak był też wiele razy zatrzymywany. Kiedy stracił w czasie stanu wojennego prace w bielskiej Fabryce Samochodów Małolitrażowych, pracował m.in. jako magazynier w Czańcu, a potem w tartaku w Kętach.
W latach 1984-1989 zajmował się drukowaniem i kolportowaniem tytułów regionalnej podziemnej prasy: „Solidarność Podbeskidzia”, „Paragraf”, „Tygodnik Mazowsze”. W związku z zaangażowaniem się w akcję rozpowszechniania nielegalnych wydawnictw został 8 lipca 1986 r. zatrzymany, a następnie tymczasowo aresztowany i osadzony w Areszcie Śledczym w Bielsku-Białej. Prokuratura Rejonowa prowadziła przeciwko niemu dochodzenie, w wyniku którego Mieczysławowi Machowiakowi postawiono zarzut, że w okresie do lipca 1986 r. na terenie Bielska-Białej i innych miejscowości gromadził i rozpowszechniał wydawnictwa sygnowane przez nielegalnie działającą strukturę pod nazwą Regionalna Komisja Wykonawcza Trzeci Szereg NSZZ „Solidarność” Region Podbeskidzie oraz Małopolski Komitet Walki o Praworządność. Do skazania nie doszło, gdyż postępowanie umorzono 11 września 1986 r. na podstawie amnestii, która weszła w życie w lipcu 1986 r.
W efekcie Mieczysław Machowiak opuścił 10 września 1986 r. Areszt Śledczy w Katowicach, w którym przebywał od 15 lipca 1986 r.
Jako drukarz i kolporter prasy niezależnej był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa PRL w latach 1986-1989. Mimo to nadal był drukarzem podziemnego biuletynu "Solidarność Podbeskidzia" i tę działalność prowadził wspólnie z Andrzejem Kabatem i Dariuszem Mrzygłodem aż do 1989 r.
- Był znany ze skromności, nigdy nie szukał rozgłosu ani splendoru. Był ostatnim więźniem politycznym na Podbeskidziu - mówi Artur Kasprzykowski, wówczas także działacz podziemnej "Solidarności", który podczas pogrzebu żegnał zmarłego również w imieniu katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.